Szczepienia. Temat kontrowersyjny do tego stopnia, że zdarzają się nawet zbiorowe nagonki zarówno na zagorzałych zwolenników jak i przeciwników. My szczepimy. Taka jest nasza decyzja.

Oluś powinien przyjąć przy bilansie na roczek szczepionkę na odrę, różyczkę i świnkę. Tak się złożyło, że do dzisiaj nie został zaszczepiony. Zdecydowałam się aby zaszczepić Olusia nowszą i bezpieczniejszą szczepionką Priorix a nie starszą MMR. Konsultowałam tą decyzję u dwóch pediatrów. Niestety nakład szczepionki na miniony rok został wyczerpany i do tej pory nie możemy jej dostać. Nie pozostaje mi nic innego jak chodzić do aptek raz w tygodniu i pytać aż do skutku.
Jest wiele skrajnie rożnych opinii na temat szczepień, a już szczególnie na temat tego szczepienia. Myślę, że każdy z Was słyszał o tym, iż szczepionki mogą wywołać autyzm u dziecka. O co tak naprawdę chodzi w tym całym zamieszaniu szczepionkowym?
Opinia dr Andrew Wakefielda została zmianipulowana przez osoby silnie lobbujące środowisko medyczne w Anglii. Wszyscy pod wpływem opinii zamieszczanych w mediach uwierzyliśmy w przekazywane nam informacje w 100%. Dziś wiemy już, że zostaliśmy oszukani!
Lekarz, dr Andrew Wakefield z Royal Free Hospital w Londynie w 1998 roku zaprezentował wyniki swoich badań w prestiżowym piśmie naukowym „The Lancet”, dotyczące powikłań dzieci po przyjęciu szczepionki łączonej przeciwko odrze, śwince, różyczce. Zasugerował, że ta szczepionka może wywoływać u dzieci autyzm. Wakefield opublikował wyniki biopsji jelit dzieci z autyzmem, które ulegają zapaleniu wrzodziejącemu a la Crohn. Wykrył w ścianie jelit tychże dzieci wirusa odry nie chorobotwórczego, ale „vaccine variant” czyli odry używanej w szczepieniu MMR (measles – mumps – rubella, tzn. odra – świnka – różyczka). Niczego nie sugerował. Podkreślił tylko, że jego obserwacje będą musiały być potwierdzone również przez innych lekarzy. Zabrano mu prawo do wykonywania zawodu w Anglii.
Jeśli chcecie poznać prawdę na temat dr Wakefielda koniecznie przeczytajcie artykuł, który przygotowała prof. dr. Maria Dorota Majewska :
lub obejrzyjcie wypowiedź Jerzego Zięby:
Dostępny jest również w sieci film ukazujący opinię dr Wakefielda na temat MMR, w którym wskazuje się na ewidentny związek szczepionki MMR ze zwiększeniem zachorowań wśród dzieci na autyzm.
Mimo, że pismo przeprosiło za publikację i udowodniono błędne teorie brytyjskiego lekarza, to zdaniem dr Feleszki „plotka Wakefielda” nadal żyje. Również w Polsce. Nie ma żadnej medycznej dokumentacji, która by potwierdziła jakikolwiek związek szczepionek skojarzonych i autyzmu. Nie potwierdzają tego żadne twarde dane kliniczne. Badania, które mówią o takim związku są zwykłym kłamstwem i oczywistą bzdurą, propagowaną przez nieodpowiedzialnych ludzi. Te demagogie szerzył dr Andrew Wakefield i stracił za to prawo do wykonywania zawodu. Musiał też przecież przyznać, że jego badania były fałszywe – podkreśla dr Feleszko. – Zarówno ja, jak i moi koledzy, szczepię tymi szczepionkami od lat z powodzeniem. Przypadki jakichkolwiek powikłań są niezwykle rzadkie – dodaje pediatra i immunolog z dziecięcego szpitala uniwersyteckiego na Działdowskiej w Warszawie.
W Polsce sprawę szczepień i ryzyko powikłań z nimi związane, badała prof. dr hab. Maria Dorota Majewska z Zakładu Farmakologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Poświęciła temu tematowi wiele publikacji. Nie kryła swojego sceptycyzmu, który uzasadniała prowadzonymi przez siebie badaniami. Twierdziła również, że to koncerny farmaceutyczne nakręcają taki bum na szczepienia. W jednej ze swoich publikacji napisała: „Ostatnie badania sondażowe w USA pokazują, że już 19 proc. lekarzy w tym kraju nie uważa szczepień za bezpieczne, ani skuteczne. Szczególnie krytyczni wobec szczepień są młodsi lekarze, których dzieci nierzadko też zostały okaleczone szczepieniami, albo którzy widzieli w swej praktyce takie dzieci. W Polsce też coraz więcej pojawia się takich młodych lekarzy, którzy potrafią czerpać wiedzę medyczną z niezależnych źródeł, a nie tylko z reklam i propagandy karteli farmaceutycznych. Niektórzy z nich odważnie walczą z systemem szczepionkowego terroru w Polsce. Należą się im wielkie podziękowania i brawa. Myślę, że powoli sytuacja poprawia się także w Polsce, ale na razie każdy rodzic musi sam brać odpowiedzialność za zdrowie swego dziecka, co jest przecież zgodne z naturą. Korporacyjna medycyna absolutnie nie zasługuje na zaufanie, bo jej celem są tylko wielkie zyski.” Prof. Majewska była za swoje poglądy bardzo krytykowana w środowisku medycznym. Nie pracuje już w IPiN. Wyjechała z Polski i nie ma z nią kontaktu. Jej publikacje i apele do rodziców i lekarzy można jednak znaleźć w sieci.
 

Szczepienie szczepionką skojarzoną przeciwko odrze, śwince i różyczce jest jednym ze szczepień obowiązkowych w całości (szczepienie i produkt) finansowanym z budżetu państwa. Zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych podawane jest dwukrotnie: w 2 i 10 roku życia. Oprócz szczepień obowiązkowych w kalendarzu szczepień są również szczepienia zalecane, jak np. przeciwko rotawirusom czy wirusowemu zapaleniu wątroby typu A. Szczepienia zalecane nie są już finansowane z budżetu państwa i rodzice płacą za szczepionki sami.
 
W Polsce przeciwko odrze, śwince i różyczce dostępne są dwie szczepionki PRIORIX i MMR WAX PRO. – Skład obu preparatów jest praktycznie taki sam.
 
Niepokój polskich rodziców budzi przede wszystkim łączenie tych szczepionek w jednej. Zdaniem specjalistów zupełnie niepotrzebnie, bo to właśnie szczepionki skojarzone są dla dzieci bezpieczniejsze.
 W Polsce, podobnie jak w innych krajach, szczepionki pojedyncze przeciwko odrze, śwince i różyczce wycofano już wiele lat temu. Po wielu badaniach klinicznych wprowadzono szczepionki, które są po prostu nowocześniejsze, lepsze i minimalizują ryzyko powikłań.
 

W Polsce rodzi się rocznie kilkaset tysięcy dzieci. Dziennie szczepionych jest kilkadziesiąt tysięcy. Jeśli nawet u jakiegoś dziecka wystąpią powikłania, to nie jest to żaden dowód na szkodliwość szczepionki, bo u pozostałych kilkudziesięciu tysięcy zaszczepionych tym samym lekiem dzieci, nigdy nie wystąpią – podkreśla dr Wojciech Feleszko, pediatra i immunolog z dziecięcego szpitala uniwersyteckiego na Działdowskiej w Warszawie.
 Nie ma żadnych racjonalnych powodów, żeby twierdzić, że szczepionki typu MMR mają jakikolwiek związek z autyzmem.
Nie oznacza to oczywiście, że po tych szczepionkach nie występuje żadne ryzyko powikłań.

Po każdej szczepionce mogą wystąpić niepożądane efekty poszczepienne, najczęściej łagodne o charakterze miejscowej bolesności lub zaczerwienienia, ale mogą być i poważniejsze, jak wysoka gorączka czy reakcja alergiczna, z tym że te występują naprawdę niezwykle rzadko.
Każdy przypadek powikłań poszczepiennych powinien być zgłaszany do Stacji Sanitarno Epidemiologicznej i dogłębnie analizowany.
 
Jest szczepionkowy bum, być może nakręcony przez koncerny farmaceutyczne i niektóre środowiska medyczne, dlatego warto do szczepienia swoich dzieci podchodzić bardzo ostrożnie. Ich zdaniem należy każdą wątpliwość konsultować z lekarzem i absolutnie nie śpieszyć się z decyzją, bo ani lekarz podający szczepionkę, ani koncerny farmaceutyczne, ani państwo, nie wezmą na siebie odpowiedzialności, za ewentualne tragiczne skutki.
O wiele dłuższy, pełen artykuł na ten temat możecie znaleźć TUTAJ.
Jak to jest u Was? Szczepicie swoje dzieci? Macie już to szczepienie za sobą? Która szczepionką szczepiliście Wasze dzieci?