Zabawki dla niemowląt to temat rzeka. Niektórzy uważają, że powinny nie istnieć, ponieważ dzieciom do 6 miesiąca życia zabawki są niepotrzebne. Inni już planując wyprawkę tworzą listy zabawek, które po prostu muszą kupić dzieciom. Ja standardowo jestem gdzieś pośrodku.

Może i dziecko nie potrzebuje zabawek przez pierwsze pół roku życia. Potrzebuję ich za to ja – matka. Zabawki odpowiednio dobrane do danego etapu rozwoju dziecka zajmują je na chwilę, rozwijają umiejętności i dają chwilę wytchnienia mamie. Każda mama może Wam opowiedzieć jak bardzo absorbujące potrafi być małe dziecko. Każda mama potrzebuje też czasem chwili dla siebie. Chociażby po to, aby zjeść czy napić się kawy po ciężkiej nocy. Samo życie.

Jak więc i jakie zabawki wybierać dla niemowląt?
Gdzie ich szukać i na co szczególnie zwrócić uwagę?

Kiedy debiutowałam jako mama dużo czytałam na temat rozwoju, wychowania i edukacji dziecka. Kupiłam kilka, dosłownie 2-3 zabawki, na start i tyle. Później pojawiało się ich u nas coraz więcej i więcej. A to znajomi przyszli w odwiedziny, a to rodzina albo imprezy typu chrzciny, roczek, dzień dziecka, zajączek itp. Kiedy urodził się Franio scenariusz wyglądał podobnie a przecież mieliśmy już zabawki po Olciu.
Obecnie doszliśmy do momentu, kiedy zabawek dla maluszków mamy tak dużo, że zaczęły nas przytłaczać. Pochowane w workach i pudełkach na zabawki zajmowały naprawdę dużo miejsca. Ktoś powie: „Ale urodzaj! Jest w czym wybierać!”. Może i tak. Jednak dziecko nie potrzebuje tego urodzaju i tak dużej możliwości wyboru.
Franio „upatrzył” sobie kilka zabawek i w sumie nimi się bawił. Reszta leżała i czekała na moment aż powędruje w inne ręce. Uwierzcie mi na słowo, w kwestii zabawek dla niemowlaka mniej znaczy więcej i dużo lepiej.

Do rzeczy! Oto kilka, kilkanaście zabawek różnego rodzaju, które mniej lub bardziej się u nas sprawdziły. Są to hity, które mogę polecić każdemu i złote strzały, które kochał Oli albo Franio. Nie ma dzieci identycznych i to, że moje dziecko pewne zabawki uwielbiało nie oznacza, że Twoje też je pokocha.
Obserwując dziecko można naprawdę wiele zrozumieć. Grunt to patrzeć, słuchać i nie przeszkadzać. Ach! Zapomniałabym. Pamiętajcie o ryzyku przestymulowania dziecka. Zbyt duża ilość bodźców dostarczana dziecku w ciągu czasu aktywności może być źródłem problemów ze spaniem, złego nastroju, płaczliwości itp. Bawiąc się z niemowlęciem dobrze jest stymulować (pobudzać) jeden zmysł lub maksymalnie dwa. Tak aby dziecko nie było wręcz bombardowane doznaniami, które serwujemy mu my i otaczający je świat.

Stymulowanie wzroku dziecka (0-3 miesiące) – zabawki kontrastowe

W ciągu pierwszych 3 miesięcy życia dziecka warto ograniczyć ilość bodźców docierających do dziecka. Jeśli to możliwe unikajmy głośnych, gwałtownych dźwięków i zbyt dużej ilości rozmaitych odgłosów w otoczeniu noworodka. Na zabawki grające jeszcze przyjdzie czas. Dzieci w tym wieku jeszcze nie chwytają zabawek.
Zabawki kontrastowe to w sumie pierwsze zabawki obu moich synków. Są małym urozmaiceniem codzienności a przy tym stymulują wzrok maleństwa. Polecam:

    • Plansze kontrastowe CzuCzu – Są to najgrubsze i największe kartonowe karty kontrastowe jakie widziałam. Proste kontrastowe grafiki są bardzo przemyślane. To zdecydowanie ulubione karty Frania.
    • serię książeczek Maluszek patrzy wyd. Galaktyka – Świetne proste książeczki kontrastowe w bardzo przystępnej cenie.
    • serię Książeczki kontrastowe wyd. Wilga – Zdecydowanie najlepsze i najprostsze całokartonowe książeczki kontrastowe. Posłużą nie tylko jako stymulator wzroku ale także później podczas nauki pojedynczych słów.
    • serię Ciekawski bobas wyd. Ameet – moja recenzja.
    • Karty kontrastowe Oczami maluszka wyd. Sierra Madre – wybrałam je jako dodatkowe karty i powiem szczerze, że korzystamy ich mniej więcej od skończenia przez Frania 6 miesięcy.  Są świetnie wykonane i dziecko na pewno skorzysta z nich przez długi czas ale na pierwsze tygodnie życia jednak wybrałabym inny zestaw kart jak CzuCzu czy Canca.
    • Sokole oczka Canca – Te karty kupiłam jako pierwsze jeszcze zanim urodził się Oluś. Są więc u nas od 5 lat. Do zestawu dołączona jest płyta z kontrastowymi grafikami do wyświetlania na tablecie, komputerze lub telewizorze. Powiem szczerze, że z niej nie korzystaliśmy. Unikałam ile tylko mogłam kontaktu dzieci z ekranami. Zdecydowanie karty Sokole oczka były ulubionymi kartami Olusia.
    • serię A kuku! Kontrastowe obrazki i wzory wyd. Kapitan Nauka – Małe i poręczne karty. Można je ze sobą zabrać na spacer czy w podróż. Do tego bardzo przystępne cenowo. Jak najbardziej sprawdzą się podczas ćwiczenia pierwszych słówek.
    • genialne produkty Baby Mind – Po prostu genialny zestaw, który zajmował Frania podczas podróży, leżenia w łóżeczku czy swobodnej zabaw na podłodze. Szkoda, że nie miałam o nim pojęcia kiedy Oli był mały. Świetnie wykonany i rozbudowany. Zapewnia nie tylko chwilę wytchnienia mamie ale też bardzo dobre wsparcie rozwoju maluszka.

Przytulanki i nie tylko

Dzieci uwielbiają bliskość i kontakt z mamą. Lubią też przytulać się do miłych w dotyku materiałów. Nic więc dziwnego, że i u nas świetnie sprawdzały się małe przytulanki.

      • Whisbear Szumiący Miś – Moją szerszą opinię na temat tego gadżetu znajdziecie tutaj. Służył zarówno Olusiowi jak i Franiowi. Dzieci po prostu go uwielbiają.
      • Termofoxi – Wykonany z myślą o najmłodszych lisek, który kryje w sobie termofor z pestkami wiśni. Obecnie dostępny w kontrastowej formie.
      • Pierwsza przytulanka DouDou Lullalove – Wiele dzieci przywiązuje się do takich szmacianych przytulanek, pieluszek lub kocyków. W przypadku moich dzieci niestety się to nie sprawdziło. Nic nie dawało ukojenia oprócz mnie, czyli bliskości z mamą.
      • Niebieski słonik pozytywka – Powiem szczerze, że nie mam pojęcia jakiej jest firmy i gdzie można go kupić. Franio dostał go w prezencie. Jest rewelacyjny! Wydaje z siebie delikatną stonowaną melodię i Franio po prostu go uwielbia.
      • Szmaciana mini mata – Poprosiłam o jej uszycie moją babcię a prababcię chłopców. Rewelacyjna zabawka. Chłopcy nie przestawali badać każdej tasiemki. Dotykali je, pociągali a nawet próbowali zjeść. Jeśli macie maszynę do szycia lub znajomą krawcową to naprawdę warto przygotować taką szmacianą mini matę dla maluszka.

 

Otwieramy zaciśnięte piąstki (3-4 miesiące)

Niemowlę mające około 3-4 miesiące zaczyna próbować wkładać wszystko do buzi. Przyszła więc pora na gryzaki! Rewelacyjnym gryzakiem jaki uwielbiał zarówno Oli jak i Franio jest znana na całym świecie żyrafa Sophie. Poza nią świetnie się u nas sprawdzały gryzaki drewniane, szczególnie:

  • kluczyki Plan Toys – Świetne nie tylko jako gryzak ale również grzechotka czy też zabawka dzięki której dziecko ćwiczy umiejętność chwytania. Bardzo wytrzymała i łatwa w utrzymaniu w czystości.
  • gryzak z drewna klonowego Touch Wood – Przyznaję, że nie byłam przekonana do drewnianych gryzaków. Oli nie miał ani jednego. Za to dzięki temu gryzakowi, który dostał Franio po prostu się w nich zakochałam. Ekologiczne, genialne do gryzienia dla maluszka (Franek męczył go niemiłosiernie) i piękne.

Korzystaliśmy również z gryzaków plastikowych i z czystym sumieniem mogę Wam polecić gryzaki kluczyki Fisher Price i Chicco, proste gryzaki dostępne w większości aptek jak ten w kształcie gwiazdki z uchwytem i grzechotką czy też gryzak Kubusia Puchatka. Fajnym urozmaiceniem jest gumowa kaczuszka Lullalove, która nie posiada otworu, przez co świetnie sprawdzi się jako pierwsza zabawka do kąpielu, która nie zarośnie w środku okropnym grzybem oraz żółwik drewniany gryzak z zawieszką MaMari równieź polskiej marki Lullalove.

Mniej więcej 4 miesięczne dziecko zaczyna chwytać różne przedmioty w swoje małe rączki. Zabawkami rozwijającymi tą umiejętność są wszelkiego rodzaju zabawki sensoryczne stymulujące zmysł dotyku, a także piłki o różnych fakturach. Świetną atrakcją dla maluszków w tym wieku są lusterka. Franio po prostu uwielbiał nawet niewielkie lusterka jak te widoczne na zdjęciach w przypadku lwa i telefonu z Fisher Price.

  • Kotek Tiny Love – Franio dostał go od dziadków, którzy przywieźli go aż z Norwegii. Piękna grzechotka wykonana z najwyższą starannością.
  • Chmurka Skip Hop – Kiedy Franio był maleńki lubił moment kiedy ta chmurka drżała. Wydawła przy tym taki delikatny jednostajny dźwięk. Do tej pory (Franio ma już roczek) czasem zabieram ją na spacery. Bardzo fajna zabawka do zawieszenia w wózku lub foteliku.
  • drewniany chwytak gryzak Heimess – Byłam nim oczarowana wrzucając go do koszyka w sklepie internetowym. Niestety pierwsze spotkanie z podłogą skończyło jego żywot. Rozpadł się na drobne kawałki. Z tego co wiem trafiła nam się wadliwa sztuka. Zazwyczaj sprawdzają się bez zarzutu.

Mamo, to się rusza i wydaje dźwięki! (4-5 miesięcy)

Niespełna półroczne dziecka zaczyna coraz bardziej interesować się otaczającym je światem. Analizuje to co się wokół niego dzieje i poznaje zależności przyczynowo skutkowe. Właśnie w tym czasie Franio chętnie sięgał po wszelkiego rodzaju grzechotki takie jak te widoczne na zdjęciach:

  • niby Obal z piłką w środku – Specjalnie piszę niby, ponieważ nie jest to markowa zabawka, a trochę przypomina popularną zabawkę Obal. Okrągły szkietel z różnymi otworami a w jego wnętrzu piła z grzechotką. Po prostu hit! To zdecydowanie jedna z najciekawszych zabawek jakie były w naszym domu i obaj chłopcy ją uwielbiali.
  • grzechotki Fisher Price – Kupione kiedyś w Biedronce. Sprawdzały się świetnie jako pierwsze grzechotki, którymi jako pierwszymi bawił się samodzielni Franio. Można je spotkać w naprawdę świetnej cenie.
  • kotki grzechotki Ikea – nie wierzyłam w ich fenomen dopóki nie kupiłam ich Franiowi. Must have każdego niemowlaka.

Instrumenty

Około 5 miesiąca życia dziecka budzi się w nim mały meloman. Wtedy wszelkiego rodzaju instrumenty są przez maluszka bardzo pożądane. Niestety na rynku jest wiele instrumentów dla dzieci, które bardzo szybko po prostu się rozpadają. Przerobiliśmy już kilka zestawów i najlepsze okazały się instrumenty marki Skop Hop.  Ulubieńcami Frania są:

Jaki ten świat jest ciekawy! Chcę go poznawać wszystkimi zmysłami (5-6 miesięcy)

Wszelkiego rodzaju klocki i wieże są jednymi z ulubionych zabawek dzieci w wieku 6-12 miesięcy. Na początek najlepsze będę te najprostrze, wykonane z plastiku lub gumy. Wypróbowaliśmy i polecamy szczególnie:

  • klocki BToys -Zdecydowanie najlepsze miękkie klocki jakie mieliśmy. Są warte każdej wydanej złotówki. To dzięki nim poznałam markę BToys i przepadłam.
  • klocki Canpol Babies – Dostępne w większości aptek. Nasze mają prawie 5 lat. Nieśmiertelne a przy tym śmiesznie tanie.

Książeczki sensoryczne

Jestem molem książkowym. Moje dzieci również. Nic więc dziwnego, że również wśród zabawek dla niemowląt w wieku 0-6 miesięcy po prostu musiały się znaleźć również książki. Nie są to tradycyjne książki. Wykonane z ceraty lub materiału są czymś mało popularnym, a szkoda. Świetnie wspierają rozwój maluszka i są rewelacyjnymi pierwszymi zabawkami. Te ceratowe z powodzeniam można zabierać do kąpieli.

  • Książeczka edukacyjna Explore and More Skip Hop – Nie należy do najtańszych ale jest jedną z najbardziej rozbudowanych piewszych książeczek dla niemowląt. Jest to nie tylko książeczka ale też grzechotka, gryzak i lusterko. Dodatkowo książeczka ja momentami jest miękka, innym razem twarda a nawet szeleszcząca.
  • Książeczki ceratowe – Mniejszą marki Canpol Babies kupiliśmy, z tego co pamiętam, w aptece. Tą większą chyba, któryś z chłopców dostał w prezencie.