Zostajesz mamą. Świat zmienia się. Jesteś już nie tylko ty. Od teraz mam obok siebie małe kruche życie w pełni zależne od Ciebie. Poświęcasz mu się bez reszty i jego dobro staje się Twoim priorytetem.

Brzmi trochę jak bajka i tak też jest. Cud narodzin to coś niesamowitego, a uczucie bycia mamą to najważniejsza rola w życiu kobiety. Chciałoby się być cały czas blisko maluszka i dbać o jego bezpieczeństwo nie spuszczając go z wzroku. Niestety to niemożliwe.

Aktywna mama

Jestem mamą, bardzo aktywną mamą. Prowadzę dom, zajmuję się dwójką dzieci, uczę się i niespełna miesiąc temu założyłam pierwszą własną firmę. Nie narzekam na nadmiar czasu. Mając obok siebie rocznego Frania chciałabym niejednokrotnie móc być w dwóch miejscach naraz. Opiekować się nim i dbać o jego bezpieczeństwo i jednocześnie mieć dwie wolne ręce szybko przemieszczając się z miejsca na miejsce.
Franio to rezolutny mały chłopiec, który potrafi się już samodzielnie przemieszczać chodząc lub raczkując w niesamowitym tempie. Wystarczy odwrócić się na chwilę, a on już jest w innym miejscu albo pokoju. Chcąc zapewnić mu bezpieczeństwo muszę być cały czas obok niego. Zdarza się jednak, że muszą na chwilę wyjść do drugiego pokoju, wynieść pranie czy odebrać telefon i móc spokojnie porozmawiać.

Niania, babcia, albo…

Kiedy nie możemy sami zająć się dzieckiem szukamy pomocy i tym samym osób, które spędzą czas z Maluszkiem podczas naszej nieobecności. Nie zawsze może to być łatwe zadanie. W naszym przypadku to dość skomplikowane.
Znaleźć nianię idealną to jak przebiec maraton bez przygotowania. Szczególnie w naszym małym mieście graniczy to z cudem. Potrzebujemy opieki nad dzieckiem od czasu do czasu i w niewielkim wymiarze czasu. Osób zainteresowanych taką pracą po prostu nie ma. Niania więc odpada.
Mój tata i rodzice mojego męża są aktywni zawodowo i nie mają możliwości przejmować za nas opieki nad dziećmi. Moja babcia ma już swoje lata i samej z dwójką urwisów na pewno jej nie zostawimy. Odpada więc pomoc rodziny.
Co w takiej sytuacji? Radzimy sobie we własnym zakresie. Cudem techniki okazały się u nas chusty i nosidła. Jednak nie zawsze mogę mieć przy sobie Frania. Rozwiązanie pojawiło się samo.

Kojec dla dziecka

Niedawno otrzymałam propozycję przetestowania kojca dla dziecka, dokładnie modelu Noor marki Lionelo w najnowszej wersji z daszkiem. Początkowo podeszłam do tego dość sceptycznie ale później pomyślałam, że przecież wielu rodziców korzysta z tego rozwiązania. Dlaczego ja nie miałabym poznać zalet tego wynalazku.
Okazało się, że to strzał w dziesiątkę! Franio jest w nim bezpieczny, ma dużo miejsca do zabawy i świetnie wykorzystuje kojec jako miejsce do ćwiczenia samodzielnego chodzenia.
Teraz żałuję, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Mogę spokojnie popracować w ogrodzie, rozwiesić pranie czy posprzątać wokół domu a Franio bawi się w zasięgu mojego wzroku.
Wiem, że kojec to żadne odkrycie ale zrewolucjonizował moją codzienność. Teraz mam w planie kupno plastikowych piłek i zrobię w kojcu basen z piłkami dla chłopców. Tak, dla chłopców, bo w kojcu bawi się chętnie razem z rocznym Franiem 4,5-letni Oli.