Każdy z nas zna powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Nie zawsze jednak musi być aż tak źle. Kiedy w grę nie wchodzą pieniądze i podziały majątku życie rodzinne może być naprawdę pasjonujące i pełne szczęścia. W utrwalaniu chwil, które warto zachować dla pokoleń zdecydowanie pomocna okazuje się książka Misja: Rodzinka. Co ciekawego w sobie kryje? Zobaczcie sami!

Moja przygoda z historiami rodzinnymi, tak na poważnie, rozpoczęła się w gimnazjum. Pani na leki z WOS-u zadała nam pracę semestralną, której celem było stworzenie drzewa genealogicznego. Początkowo kupiłam wielki brystol w księgarni i zaczęłam gromadzić informacje o najbliższych krewnych, żeby później w formie drzewa przedstawić graficznie całą naszą rodzinę.

Spodobało mi się to jednak do tego stopnia, że na tym nie poprzestałam. Zaczęłam wypytywać coraz dalej spokrewnione ze mną osoby o ich rodziny. Miałam w pewnym momencie już tyle notatek, że naprawdę ciężko mi było utrzymać je w ryzach. Zaczęłam szukać w sieci programów, dzięki którym mogłabym to wszystko uporządkować. Nie wchodząc w szczegóły, powiem Wam, że mamy rodzinne drzewo genealogiczne widniejące w sieci, do którego dostęp mają różne osoby z naszej rodziny. Drzewo cały czas się rozrasta i obecnie ilości osób w nich ujętych nie liczymy w dziesiątkach czy setkach, a w tysiącach. Poza tym obejmuje ono nie kilka, a kilkanaście pokoleń. Rozrosło nam się to drzewko, nieprawdaż?

Nic więc dziwnego, że kiedy zobaczyłam w nowościach wydawniczych książkę Misja: Rodzinka, to po prostu musiałam ją mieć! Przekartkowałam ją już dobre kilka a może dobre kilkanaście razy. Nie miałam jednak jeszcze weny i odwagi, aby rozpocząć jej wypełniania. Wiecie, jak to jest. Czuję na sobie presję kolejnych pokoleń, które do niej zajrzą i będą komentować moje wypociny pisarskie i graficzne. Nie ma to jak samokrytyka.

Autor tej niezwykłej książki uzupełnia jej tytuł pisząc: UWAGA! RĘCZNA ROBOTA dla każdego, kto chce odkryć historię swojej rodziny i nie wie, od czego zacząć. Jak dla mnie bomba! Must have każdej rodziny, dosłownie każdej!

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Autor: John-Paul Flintoff, Hariett Green
Stron: 216
Cena rynkowa: 29,90 zł
Cena w aros.pl: 20,93 zł
Moja ocena: 10/10

  • Czy ta książka ma okładkę o nierównej powierzchni? Czy to tylko tak na zdjęciu wygląda? Ja uwielbiam takie książki 😀 Tematycznie też bardzo ciekawa.

    • Okładka ma lekką fakturę. 😉

  • My mamy założony taki "zeszyt" (tak to roboczo nazywamy), ale ogólnie jestem za takimi książkami – świetna pamiątka 🙂

    • Wow! Czyli już tworzycie genialną pamiętkę dla pokoleń. 🙂 Super!

  • fajna sprawa 🙂 ale jeszcze fajniej będzie do tego wrócić po latach 🙂

    • O tak! Wtedy dopiero nabierze "smaczku". 🙂

  • Ojej! świetne to jest! Zapisuje do kupienia 🙂

    • Miłej lektury i uzupełniania histori rodu. 😉

  • Znając mnie to i tak bym z połowy nie wypełniła… Hihi… Ale ten typ tak ma… Jednakże nie mam wątpliwości że to ogólnie ciekawa pozycja 🙂

    • Wiesz, jak to mówią: co biust to gust. 😉

  • Świetny pomysł – i dla młodych, którzy chcą trochę pokopać w przeszłości rodziny, i dla starszych, którzy chcą zostawić pamiątkę dla potomnych.

    • Fakt, to książka, która niewątpliwie łączy pokolenia.

  • Właśnie ostatnio wpadła w nasze dłonie 🙂 Doskonała okazja do rodzinnego pamiętnika.

    • Miłej zabawy w takim razie. 🙂

  • Fajne, ja póki co prowadzę zeszyt-pamiętnik z ważnymi wydarzeniami z życia mojego syna, który mam w planie dać mu, jak sam będzie miał dzieci ;). Ciągle mam w planie zrobienie takiej księgi rodzinnej nawet z samych zdjęć, a tu masz! Ktoś daje gotowe rozwiązanie.

    • O kurcze! To jesteś niezwykle konsekwentna. Brawo! 🙂

  • Fajne! Nie znałam, a tu proszę, można z rodziną podokazywać kreatywnie 🙂