Pierwszą książkę Katie Quinn Davies, autorki bloga What Katie Ate, mogliście już u mnie zobaczyć i poznać moją opinię na jej temat we wpisie What Katie Ate. Prosta kuchnia w dobrym stylu. Czy z drugą kulinarną książką, również okrzykniętą jako światowy bestseller jest lepiej niż z pierwszą. Przekonajcie się sami.

Obie książki są jak przeciwieństwa. Pierwsza miała bardzo ciemną, wręcz ponurą, szatę graficzną i miejscami nieczytelną czcionkę. What Katie Ate. Weekend Katie jest za to jej przeciwieństwem. Piękne jasne zdjęcia, czytelna czcionka i szczegółowo opisane przygotowanie każdego z przepisów to zdecydowane atuty tej książki. Jeśli do tego dołączyć o wiele bardziej przystępne (biorąc pod uwagę dostępność składników) przepisy, to mamy przed sobą książkę kulinarną, która z pewnością znajdzie więcej zwolenników niż jej poprzedniczka.

Może to kwestia kultury, smaków i upodobań, że właśnie ta książka mimo wszystko sprzedaje się gorzej niż jej poprzedniczka. Szkoda, bo to właśnie ona zasługuje na o wiele większe uznanie i pochwałę. Jak widać nie zawsze jednak to co sprzedaje się rewelacyjnie jest hitem i odwrotnie. Niemniej mnie ta książka urzekła i z pewnością nie raz wykonam z niej przepisy na takie pyszności jak: Podwójnie czekoladowy sernik z sosem owocowym, Miniburgery z klopsikami i sosem pomidorowym z chili czy Pizzę hawajską a la Katie. Już same nazwy tych dań wywołują u mnie ślinotok, nie wspominając o zdjęciach.

Podsumowując, gdybym miała jeszcze raz dokonać wyboru, to pierwszą książkę kulinarną tej autorki bym sobie po prostu „odpuściła”. Za to z drugą na pewno nie rozstanę się przez długie lata. Będzie ona okazją do poznawania nowych smaków jak i wypróbowania bardziej urozmaiconych wersji dań, które mamy w naszym stałym menu i do których zawsze chętnie wracamy. Mogę Wam ją polecić bez mrugnięcia okiem i wiem, że z pewnością się na niej nie zawiedziecie. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie czy to słodkiego czy słonego, na większe przyjęcie czy rodzinny posiłek. Dla mnie piękna i przepyszna zarazem! Znajdzie się na honorowym miejscu w kuchennej biblioteczce.

  • Bożena Jędral

    Oj kusisz, w mojej kuchni,w skrzyneczkach poustawiane książki kucharskie. Lubię się nimi otaczać i wykorzystywać 🙂

  • Andrzej

    niby żona tyle tych książek już ma, ale każda następna podoba mi się bardziej:)

  • A w mojej kuchni nadal tak mało książek kucharskich… 🙁 Muszę w końcu rozszerzyć biblioteczkę! A Twoja propozycja kusi, żeby się w niej znaleźć 🙂